Japonczycy, tak jak i Polacy maja swoj dlugi weekend majowy. 3go maja obchodza swieto konstytucji, 4go dzien zieleni (a dlaczego nie ^_^), a 5go dzien dziecka. W tym roku pierwszy i drugi maja wypadly w weekend; zrobila sie z tego zatem dosc przyjemna, pieciodniowa przerwa, ktora postanowilismy poswiecic na zwiedzanie i byczenie sie.
1.05 zwiedzalismy Kioto. Wraz z japonskimi kolegami wybralismy sie do dwoch swiatyn: Srebrnego Pawilonu i Kiyomizu. Nasza ekipe uzupelnial Maciej, ktory przyjechal z Osaki, zeby zobaczyc kawalek Kioto.
Pogode mielismy wymarzona; slonce cudnie swiecilo, wial lekki wietrzyk, tylko ludzi byla masa, bo dlugi weekend, wiec sporo osob mialo wolne w pracy i tez wybrali sie pozwiedzac.
2.05 pojechalismy do Takarazuka, miasta nieopodal, zeby zobaczyc wystep zenskiego teatru japonskiego zwanego wlasnie Takarazuka. W teatrze tym wszystkie role (zarowno zenskie jak i meskie) sa odgrywane przez kobiety. Bylismy na przedstawieniu “The Scarlet Pimpernel”. Sam teatr i przedstawienie robia niesamowite wrazenie. Absolutny profesjonalizm. Momentami zapominalo sie, ze meskie role sa grane przez kobiety.
Trzeciego zostalismy zaproszeni do wioski polozonej nad jeziorem Biwa, do domu naszej wykladowczyni na swieto boga rzeki, ktory ma zapewnic obfite opady deszczu, potrzebne do uprawy ryzu. Zostalismy przjeci naprawde po krolewsku, cala rodzina zjechala sie by nas poznac, a gdy wieczorem wyjezdzalismy siostrzency naszej sensei sie poplakali.
Na zakonczenie dlugiego weekendu poszlismy do swiatyni nieopodal uniwersytetu, by zobaczyc festiwal podczas ktorego czlonkowie jednej z najstarszych rodzin w Japonii kontynuuja tradycje corocznych wyscigow konnych na terenie swiatyni ufundowanej przez ich przodkow.














zdjęcie z dmuchawcami- esencja!