Dosc szybko i niespodzoewanie powrocilam do kraju kapusta stojacego, zatem reaktywuje kapusciany blog, choc ten pewnie bedzie poswiecony kapuscie w bardzo malym stopniu.
Jestem obecnie w Kioto, w ramach wymiany studenckiej miedzy UAM, a Kyoto Sangyo Daigaku, w … Kioto. Bede studiowac japonski i chodzic na przerozne zajecia na uniwersytecie. Wiecej o tym, jak juz sie zdecyduje co wybrac.
Ale od poczatku. Podroz. Meczaca bardzo. Bardziej niz zeszloroczna. Z Warszawy polecielismy do Helsinek, ktore przywitaly nas sniegiem i sklepem muminkowym na lotnisku. Tam czekalismy jakies 5 godzin na samolot, a wlasciwie Piotrek czuwal, a ja spalam. W samolocie na Kansai, przez 10 godzin jakies male dzieci plakaly i ciezko nam bylo spac. A niestety w liniach Finnair bylo dostpenych tylko 25 filmow, a wiekszosc widzialam, wiec niestety bylo meczaco i dluuuuugo.
Na kotnisku natomiast wszystko poszlo super szybko i gladko. Nasze bagaze wyjechaly bez problemu. Na cle i w kontroli paszportowej tez bez problemu, a tuz za kontrola stal pan z tabliczka z moim imieniem i zabral nas malym busikiem do stacji Kioto. Stamtad szybko metrem do stacji Kokusaikaikan i autobusem pod akademik. Wysiedlismy na dobrym przystanku i tu sie zgubilismy…
Okazalo sie ze nie jestesmy w centrum kampusu, tylko w srodku jakies mieszkalnej dzielnicy. Wiec pokrecilismy sie troche po okolicy i w koncu zapytalismy przechadzajaca sie Japonke, jak dojsc do akademika. Okazalo sie ze wystarczy pojsc 20 metrow w przeciwnym kierunku. Zatem juz bez przeszkod, szybko znalezlismy nasz nowy dom. Tam bylo wypelnianie papierow i zaanonsowano nas uroczo przez megafon,a wszyscy ktorzy juz byli na miejscu przyszli nas przywitac.
Ludzi jest duzo i z najrozniejszych krajow. Oczywiscie duzo Azjatow (Chinczykow i Koreanczykow), a z Europy najwiecej Francuzow i Wlochow.
Moja wspollokatorka to Chinka z Pekinu, Rei, ktora nie mowi po angielsku. To mnie akurat cieszy, bo w pokoju bede miala przymusowe cwiczenia japonskiego.
Pokoik jest maly, ale przytulny, w niedziele, jak bede miala troche wiecej czasu wysle Wam zdjecia.
W tym momencie sie zatrzymamy i poczekamy do niedzieli z reszta, bo co za duzo na raz, to niezdrowo, a poza tym chce wrzucic od razu zdjecia.
Tylko powiem jeszcze ze mieszkamy praktycznie w gorach i dookola jest pieknie, i przeuroczo, i mnostwo wisni.
olga
A tak mnie tknęło właśnie, żeby zajrzeć na kapustę, a tu proszę; dalej rośnie. Pozdrawiam!!